Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 309 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Let's get ready to rumble!

wtorek, 26 października 2010 12:19

Tak, to już dziś, dziś rusza kolejny sezon NBA. Z oczywistych względów będzie to sezon bardzo ciekawy. Wielka Trójka w Miami, Shaw w Bostonie, Lakers goniący za kolejnym 3-peatem, Durant walczący o miano MVP ligii, Chris Paul wracający do gry, Knicksi wracający zza koszykarskich zaświatów (pozdrowienia dla Isaiaha). Jak sobie poradzą oczekiwani przez wszystkich rookies: Wall i Griffin? Jak będą grali najlepsi zeszłoroczni rookies - Evans i Curry? Pytań jest dużo, a spekulacji na te tematy jeszcze więcej.

Ja jednak oglądając preseason zadawałem sobie tez pytania na temat innych ekip.
Jak będzie grała Indiana z bardzo obiecującą trójką Colison-Granger-Hibbert? A jak się zdrowie dopisze Dunleavy'emu to na co będzie ich stać?
Jak będzie grał Linas Kleiza po powrocie do USA? W Toronto ma szanse stać się jedną z pierwszych opcji ataku, ważnym graczem, starterem. Czy okaże się, że jest wart więcej niż wydawało się przed sezonem?
Czy Ramon Sessions dostanie swoje minuty w Cavs? Gdy grał w starting 5 w Bucks miewał mecze 20 pkt 10 as 5 zb. Teraz, jeśli da mu się szansę (tzn. minuty) może okazać się, że Wolves popełnili (kolejny) błąd transferowy (Kaaaaaahhhhhn!)
Czy Adrins Biedrins po powrocie z kontuzji znów będzie grał na poziomie 10pkt 10 zb 2 blk? razem z Lee, Curry'm i Ellisem mogą sporo namieszać.
Czy Raymond Felton wejdzie w skórę Steve'a Nasha i Knicksi będą mięli czym straszyć rywali?
Czy Chase Budinger stanie się kimś więcej niż tylko naszym ulubionym białym, rudowłosym dunkerem?
Jakie kolejne zaskakujące ruchy transferowy poczyni nasz ulubiony GM - Michael Jordan?
Jaka będzie przyszłość Hedo Hurkoglu i Trevora Arizy po poprzednich, nieudanych sezonach?
Kto będzie tegorocznym Sundiatą Ganesem (game winner prosto z D-League) i Brandonem Jenningsem (55 pkt rookiego).

Te pytania może nie są tak często powtarzane jak inne, ale fanów poszczególnych zespołów też nurtują. Tak jak i mnie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Liga Typerów zaprasza!

środa, 20 października 2010 0:09
Hej! Jeśli chcesz zagrać w Fantasy NBA na Yahoo, to zapraszam do mojej ligi! Draft jest w środę 20 października o 20.00. Wiem, to już dziś, ale sprawa jest pilna. Kilku graczy nam wypadło i brakuje nam paru graczy (2-4), więc jeśli jesteś chętny/chętna to zapraszam! Piszcie w komentarzach, postaram się odpisywać w miare na bierząco.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Debiut na Enbiej Akszyn - Z-grafy.

czwartek, 07 października 2010 9:28
Witajcie!

Ten tekst pierwotnie miał się ukazać tutaj, ale kiedy dołączyłem do składu Enbiej Akszyn to postanowiłem go wrzucić na nowego bloga.
Tekst jest o Z-grafie,  statystycznym dziele chłopaków z Fanhouse'u, rzecz bardzo ciekawa, szcególnie dla fanów fantasy. Wszystkich zainteresowanych (tych mniej też:)zapraszam do lektury.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Spinmove w Enbiej Akszyn!

środa, 06 października 2010 19:09

Zapewne nie raz i nie dwa widzieliście jakiś spinmove w NBA Top 10 danego dnia (kiedyś np. w programie NBA Action). Może nie tak często jak crossover (Iverson!), ale też nie tak rzadko jak rozgrywającego Shaqa. Tytuł wpisu nie odnosi się jednak do takiej sytuacji, a do czegoś całkiem innego...

Blog Spinmove, tak jak wcześniej pisałem, miał pewien zastój, ale teraz odżywa i ma dodatkowo pewną ważną nowinę. Otóż autor bloga, tzn. ja, został zaproszony do współpracy z chłopakami z Enbiej Akszyn jak uzupełnienie składu. Będę zadaniowcem, gościem od czarnej roboty (statystyki, fantasy). Mam nadzieję, że nie będę 5 kołem u wozu (patrz -> Eddy Curry w NYK), wręcz przeciwnie, wierzę, że uda mi się wnieść coś pozytywnego do nowego bloga, na którego serdecznie zapraszam!

Zespół Enbiej Akszyn tworzą:

Bob (Mateusz z NBAblog) - jeden z pomysłodawców i jeden z dwóch głównych kreatorów strony, do niedawna prowadzący NBAblog samotnie.

Mac (Maciej z Enbiej Akszyn i Z murawy i innych Aren) - główny autor rubryki Bohaterowie i Antybohaterowie, druga najdłużej pracująca postać pod znakiem Enbiej Akszyn

Sajmon (Szymon z Enbiej Akszyn i Love with Basket) - drugi główny kreator tej strony, autor grafiki, a także autor felietonów, którymi będzie Was zalewał

Woy9 (Enbiej z Enbiej Akszyn) - najpierw współ prowadzący, a potem główny prowadzący Enbiej Akszyn od lipca 2006. Ostatnio współpracujący pod szyldem Interii.pl

Oraz moja skromna osoba.

No to tyle tytłem wstępu a już niedługo nowe wpisy. Szukajcie ich tutaj lub na enbiej.pl!

Pozdrawiam


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Przerwa w nadawaniu.

poniedziałek, 20 września 2010 23:18
Witajcie.
Jak pokazuje licznik na moim blogu, codziennie trochę ludzi tu zagląda. Od kilku dni wszyscy zaglądający widzą to samo: brak nowych wpisów. Niestety, do końca września musicie wykazać się cierpliwością, bo do tego czasu nowe wpisy się nie pojawią. Kiedy jednak zacznie się październik, nowy sezon NBA zacznie zbliżać się wielkimi krokami, a wszyscy fani fantasy zaczną wertować wte i we wte wszelkie statystyki, Spin Move będzie aktywny i na pewno znajdziecie tu coś ciekawego. Póki co, zapraszam do polecanych przeze mnie blogów-> spójrzcie w prawo i w dół:)
pozdrawiam

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Skład finału znany, czas na wycieczkę po statystykach z ćwierćfinałów.

niedziela, 12 września 2010 0:55


Za nami półfinały. USA awansowało mając w swoim asortymencie dwie fantastyczne bronie: defensywę i Darantulę. A co można napisać o meczu Serbia – Turcja? Genialne widowisko, pełne emocji. Z jednej strony genialny Teodosic i ambitna ekipa z Bałkanów, a z drugiej waleczna Turcja, przez cały mecz zaciekle goniąca rywali. Końcówka to prawdziwy horror, a po layup'ie Tunceri'iego przypomniał mi się mecz Boston – Miami. Wtedy po dunk'u Wade Bostonowi zostało 0.5 sec, tak jak dziś Serbii. Jednak tak jak w meczu z Hiszpanią wśród Serbów pojawił się duch Arenasa, tak dziś Rajon Rondo się nie pojawił.

W finale mamy zatem zespoły, które od początku spodziewaliśmy się tam zobaczyć: Turcję i USA. Szczegółowe opisy i analizy obu spotkań półfinałowych na pewno znajdziecie na jednym z blogów, choćby na tych, które mam w swoich „ulubionych”. Nnie będę powielał ich pracy, jestem pewien, że zrobią to lepiej ode mnie:) Ja tymczasem chciałbym, abyście na chwilę cofnęli się w czasie, do ćwierćfinałów.

Na własne potrzeby stworzyły mini bazę danych ze spotkań 1 / 4 finału i nieco się z tymi danymi „pobawiłem”. Nie chcę, aby to co tu napiszę było odbierane jako fachowe analizy, bardziej jako ciekawostki. Wszak każdy kto miał styczność ze statystyką, wie, że czteroelementowa próbka (a licząc drużyny – ośmioelementowa) nie jest zbyt reprezentatywna (nie zawsze, ale w przypadku meczów koszykarskich na pewno nie jest). W związku z tym na wyniki mojej analizy należy patrzeć przez palce.

Przejdźmy zatem do rzeczy. Pierwsze co chciałem sprawdzić, to czy stosunek zbiórek danej drużyny do zbiórek przeciwnika w jakiś sposób determinuje zwycięstwo/porażkę. Jak się okazało, zależności takiej nie ma. Dla różnicy zbiórek wniosek ten sam.

Skoro nie zbiórki, to może straty? Tu już efekt był. Z 42% pewnością można na podstawie stosunku strat naszych do przeciwnika wyznaczyć zwycięzcę. Oczywiście im niższy stosunek, tym lepiej. Ani razu w ćwierćfinałach nie zdarzyło się, aby drużyna z mniejszą ilością strat przegrała.

Zostawmy zbiórki i straty, przejdźmy do rzutów za 2, 3 i wolnych. W tym przypadku będzie rozważać wpływ skuteczności na stosunek punktów zdobytych do straconych (nazwijmy to bilansem).

Rzuty wszystkie:
Tutaj możemy z 51% pewnością powiedzieć kto będzie lepszy bilans i jak bardzo. Oczywiście zależność jest „dodatnia”, im wyższa skuteczność, tym lepszy bilans.
Rzuty za z gry:
Jak się okazuje rzuty wolne są „elementem wywrotowym”. Po ich usunięciu mamy już 71% pewność w wyznaczeniu wartości bilansu.
Rzuty za 2:
Same rzuty za 2 dobrze wyznaczają nam bilans z 44% pewnością, tymczasem...
Rzuty za 3:
… procent trafionych trójek robi to już z 64% pewnością,
Rzuty wolne:
tutaj zależności nie ma,

Teraz zastanówmy się czy na podstawie stosunku punktów zdobytych i straconych w poszczególnych kwartach można przewidzieć stosunek końcowy. Okazuje się, że mając dane ze wszystkich kwart, istotne są tylko te z 1 i 3 części gry. Znając stosunek punktów swoich do przeciwnika z 1 i 3 kwarty można z 97% pewnością wyznaczyć stosunek końcowy, czyli de facto da się z taką pewnością wyznaczyć zwycięzcę. Model liniowy, który stworzyłem na potrzeby tych analiz, znając punkty z 1 i 3 kwarty, miał problemy z ustaleniem zwycięzcy tylko w przypadku meczu Hiszpania – Serbia. W tym spotkaniu nieco większe (na poziomie 1 %) szanse dawał Hiszpanom. Ile warte są statystyki? W przypadku typowania zwycięzcy chyba nic, bo po 3 kwartach w każdym meczu (poza Serbia – Hiszpania) jeden z zespołów miał dużą przewagę. W przypadku wyznaczania stosunku zdobytych punktów do straconych w całym meczu, nasz model jest już całkiem skuteczny.

A może rozsądniej byłoby badać różnicę punktową? Wynik takiego badania byłby bardziej czytelny niż stosunek punktów. Tutaj nasz model też całkiem nieźle sobie poradził. Mylił się o 1-4 punkty, ale bardzo ciekawy jest wynik dla meczu Serbia-Hiszpania. Otóż biorąc pod uwagę punkty z pierwszej i trzeciej kwaty  (czyli te, które program miał dostępne),  Serbia miała w nich bilans ujemny (-1), a Hiszpania dodatni (+1). Tymczasem nasz model końcową różnicę dla Serbii podał +2 (+3 w rzeczywistości) i -2 dla Hiszpanii (odpowiednio -3). Dlaczego tak? Większe znaczenie dla wartości końcowej miał wynik w kwarcie 1 niż 3, a w nej wygrali Serbowie. Drugą kwartę Hiszpanie wygrali zbyt nisko, aby można było im przyznac końcowe zwycięstwo.

Teraz kolejna ciekawostka. Zastanawiałem się czy na podstawie punktów zdobytych w jednej, dwóch kwartach można sensownie wyznaczyć punkty zdobyte w całym meczu. W trakcie badania wyszło na jaw coś ciekawego. Otóż model złożony z punktów zdobytych w 1 i 3 kwarcie (znów!) przybliżał wartość dość dobrze, czasem podawał zgodną z faktyczną (Litwa, Słowenia), czasem mylił się o kilka punktów, maksymalnie 6 (Rosja). Tymczasem model oparty na punktach z 2 i 4 kwarty potrafił podać idealną wartość, jak tez pomylić o 8, 10 czy nawet 17 punktów.  A co z modelem uwzględniającym punkty po pierwszej połowie? Taki model ani razu nie przewidział dokładnie, ale też największy błąd jaki popełnił to 9 punktów (niestety, aż dwukrotnie). Trzeba jednak zaznaczyć, że błąd standardowy dla dwóch ostatnich modeli jest bardzo duży, w przeciwieństwie do modelu
pierwszego . Błąd standardowy czyli liczba jaką dodajemy i odejmujemy od wartości przewidywanej i uzyskujemy przedział, w którym znajduje się nasza prognozowana wartość. Im ten przedział mniejszy, tym dokładniejsza jest nasza prognoza.

Na tym pozwolę sobie zakończyć ten koszykarsko-statystyczny wywód. Zapewne wielu z nie lubi czytać takich „faktów”, ale pewnie znajdą się i tacy, którzy statystykami „żyją”. Niestety, moje rozważania moją charakter bardziej zabawy niż faktycznej analizy, ze względu na małą liczbę danych, bo zaledwie 4 mecze. To co tu przeczytaliście świadcy jedynie o tendencji jaka była w meczach ćwierćfinałowych, wszak półfinały mogą rządzić się całkiem innymi prawami. To także moja pierwsza, samodzielna „analiza”, więc może tu być wiele niedociągnięć, błędów mniejszych czy większych, a może wręcz karygodnych. Człowiek jednak uczy się  na błędach, więc mam nadzieję, że kolejne wpisy na ten temat będą już lepsze. O ile będzie zainteresowanie taką tematyką (a czy jest, mam nadzieję dowiedzieć się z komentarzy/ich braku). Mnie w każdym razie sporo przyjemności sprawiło „prześwietlanie” meczów ćwierćfinałowych, a mam także nadzieję, że za bardzo nie zanudziłem Was tym tekstem:)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Jedna to za mało...

czwartek, 09 września 2010 0:21

Daleka trójka, nawet jak na warunki NBA, Teodosicia  i nawiązanie do Arenasa na ZP-1 skłoniło mnie do zajrzenia na youtube'a i obejrzenia jego (Arenasa) rzutów. Oglądając to i owo trafiłem na kilka ciekawych filmików:

Mały konkurs dalekich trójek w wykonaniu McGrady'ego i Arenasa w pokazowym meczu:



Show Arenasa i Jamisona w meczu z Knicks, prowadzonymi przez ... Isiaha Thomasa:



Szalony rzut Stephena Curry'ego, jeszcze w college'u:



I kolejne uniwersyteckie trafenie, tym razem w roli głównej nr.2 ostatniego draftu, Evan Turner:



No i słynne już 13 sekund McGrady'ego:



Oglądając to przypominam sobie za co kocham koszykówkę.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Wczoraj Luis Scola, dziś...

środa, 08 września 2010 20:02

Ćwierćfinał Mistrzostw Świata Serbia - Hiszpania,  89-89, 6 sekund do końca, piłkę ma Milos Teodosić...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Argentyna - Brazylia okiem statystyka.

środa, 08 września 2010 13:21

Ze względu na to co studiuję, statystyka jest mi bliska. Na ZP-1 wszystkie wpisy zawierające fakty statystyczne zawsze mnie ciekawiły, dlatego też dziś spróbowałem sam pobawić się nieco z liczbami i wrzucić tutaj trochę "cyferek". Swoje wyliczenia zrobiłewm na podstawie boxscore'ów ze strony FIBy.


Efektywność ofensywna(Punkty/posiadania): ARG – 1,208, BRA – 1,203.

ARG

% udział rzutów (bez FT)

% udział punktów (bez FT)

2pts

68%

57%

3pts

32%

43%



BRA

% udział rzutów (bez FT)

% udział punktów (bez FT)

2pts

56%

49%

3pts

44%

51%


ARG

% udział punktów

2pts

47%

3pts

36%

FT

17%



BRA

% udział punktów

2pts

39%

3pts

40%

FT

21%

 

A teraz statystyki dla cruch-time czyli czwartej kwarty:


Argentyna

Brazylia

M/A

9/13

6/13

M/A 2pts

6/9

2/5

M/A 3pts

3/4

4/8

M/A FT

6/6

7/8

ORBS

2

2

DRBS

3

2

Steals

1

0

Turnovers

1

2

Dodatkowo obie ekipy zanotowały po 6 fauli.


A teraz parę idywidualnych statystyk z 4q:

Luis Scola: 12 pkt, 4/4 z gry, 4/4 z linii rzutów wolnych, 1 steal - na Barbosie.
Carlos Delfino: 2 pkt, 0/0 z gry, 2/2 z linii rzutów wolnych.
Marcelo Huertas: 10 pkt, 3/4 z gry, 2/2  z linii rzutów wolnych.
Leando Barbosa: 7 pkt, 2/5 z gry, 1/2 z linii rzutów wolnych.

Where Luis Scola Happens.

Ćwierćfinały dziś i jutro, prawdziwa walka się zaczyna.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Vamos vamos Argentina! Luis Scola - crunch-time king!

środa, 08 września 2010 1:10

Planowałem obejrzeć dwa mecze jednocześnie: Polski z Austalią w piłkę nożną i Argentyny z Brazylią w kosza. Niestety, nie mogłem znaleźć żadnego kanału transmitującego derby Ameryki Płd., więc obejrzałem grę Polaków w 1 połowie. Grę całkiem niezłą, lepszą od przeciwnika, czego wynik niestety nie odzwierciedlał. W przerwie zaś zacząłem szukać stacji pokazującej MŚ w koszykówce. I tak jak o 20.00 link z atdhe.net nie chciał działać, tak teraz zadziałał. Trwała 3 kwarta i zostały 3 minuty do jej końca. To co działo się później w moim pokoju można nazwać jednym słowem: szaleństwo. Razem z kumplem nie mogliśmy oderwać oczu od monitora. Ileż tam się działo!


Dwie, wielkie trójki Barbosy.
W odpowiedzi 2 genialne trójki Jasena.
Niesamowity Marcelo Huertas (rzut za 3 w biegu!), ale nade wszystko Luis Scola.

Luis Scola.

W zasadzie ciężko coś powiedzieć, bo to i tak będzie za mało. Na ZP-1 mack nazwał go Jordanem i przywołał końcówkę pamiętnych finałów '98. Mi do głowy wpadł Derrick Rose z tegorocznych Play-Offów, gdy w 4q sam pociągnął Byki do zwycięstwa, przyćmiewając gwiazdę LBJ'a. Ale nawet grając tak genialnie jak wtedy, Rose'owi zdarzyło się nie trafić. Scoli nie.

Scola był killerem, złodziejem meczu.
Był Jordanem, Birdem, Magic'iem.
Był Reggie'm Millerem duszącym Brazylię.

Trafiał wszystko, z każdej pozycji, za każdym razem. Argentyna powierzyła swój los w jego ręce, a te nie zadrżały ani razu. Genialny występ, wbijający się głęboko w pamięć.

Panie James, oglądał pan? Tak się gra w czwartych kwartach!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

piątek, 18 sierpnia 2017

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog w którym wszystko kręci się wokół NBA.

O mnie

Michał, student matematyki, fan koszykówki, głównie w jej najlepszym, NBA-owskim, wydaniu. Jak sam mówi "Nie mam swojej ulubionej drużyny, bo każda ma w sobie coś ciekawego" (chociaż ze względu na swoją ksywkę nieco więcej sympatii ma dla Bucks). Nie zmienia to jednak faktu, że Celtics - Lakers rivalry to jest to co tygryski lubią najbardziej:)

Statystyki

Odwiedziny: 8006

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl